Stary Testament‎ > ‎

Księga Hioba

Hioba 1

opublikowane: 12 cze 2010, 08:17 przez Biblia Święta

1 Był mąż w ziemi Uz, imieniem Ijob; a ten mąż był doskonały, i szczery, i bojący się Boga, a odstępujący od złego.
2 I urodziło mu się siedm synów, a trzy córki.
3 A miał dobytku siedm tysięcy owiec, i trzy tysiące wielbłądów, i pięć set jarzm wołów, i pięć set oślic, i czeladzi bardzo wiele, tak, iż on mąż był najmożniejszym nad wszystkich ludzi na wschód słońca.
4 I schadzali się synowie jego, a sprawowali uczty, każdy w domu swym, dnia swojego; i posyłali, a wzywali trzy siostry swoje, aby jadały i pijały z nimi.
5 A gdy wkoło obeszły dni uczty, posyłał Ijob, a poświęcał ich, a wstawając rano sprawował całopalenia według liczby ich wszystkich; bo mówił Ijob: Podobno zgrzeszyli synowie moi, a złorzeczyli Bogu w sercach swych. Tak czynił Ijob po one wszystkie dni.
6 I stało się niektórego dnia, gdy przyszli synowie Boży, aby stanęli przed Panem, że też przyszedł i szatan między nich.
7 Tedy rzekł Pan do szatana: Skąd idziesz? I odpowiedział szatan Panu, i rzekł: Okrążałem ziemię, i przechadzałem się po niej.
8 I rzekł Pan do szatana: Przypatrzyłżeś się słudze memu Ijobowi,że mu niemasz równego na ziemi? Mąż to doskonały i szczery, bojący się Boga, i odstępujący od złego.
9 I odpowiedział szatan Panu i rzekł: Izaż się Boga Ijob darmo boi?
10 Azażeś go ty nie ogrodził, i domu jego, i wszystkiego co ma, w około zewsząd? Błogosławiłeś sprawom rąk jego, i dobytek jego rozmnożył się na ziemi;
11 Ale ściągnij tylko rękę twoję a dotknij wszystkiego, co ma: obaczysz, jeźlić w oczy złorzeczyć nie będzie.
12 Tedy rzekł Pan do szatana: Oto wszystko co ma, jest w ręce twojej: tylko nań nie ściągaj ręki twej. I odszedł szatan od oblicza Pańskiego.
13 Stało się tedy niektórego dnia, gdy synowie jego i córki jego jedli, i pili wino w domu brata swego pierworodnego:
14 Przybieżał poseł do Ijoba i rzekł: Woły orały, a oślice się pasły podle nich:
15 I przypadli Sabejczycy, i zabrali je, a sługi pozabijali ostrzem miecza; a uszedłem tylko ja, ja sam, abym ci oznajmił.
16 A gdy ten jeszcze mówił, przyszedł drugi, i rzekł: Ogień Boży spadł z nieba i spalił owce i sługi, i pożarł ich; a uszedłem tylko ja, ja sam, abym ci oznajmił.
17 A gdy ten jeszcze mówił, przyszedł i inny, i rzekł: Chaldejczycy, rozsadziwszy się na trzy hufce, wypadli na wielbłądy, i zabrali je, i sługi pozabijali ostrzem miecza; a uszedłem tylko ja, ja sam, abym ci oznajmił.
18 A gdy ten jeszcze mówił, przybieżał i inny, a rzekł: Synowie twoi, i córki twoje jedli i pili wino w domu brata swego pierworodnego;
19 A oto wiatr gwałtowny przypadł od onej strony pustyni, i uderzył na cztery węgły domu, tak, że upadł na dzieci, i pomarły; a uszedłem tylko ja, ja sam, abym ci oznajmił.
20 Tedy wstał Ijob, i rozdarł płaszcz swój, i ogolił głowę swą, a upadłszy na ziemię, uczynił Panu pokłon,
21 I rzekł: Nagim wyszedł z żywota matki mojej, i nagim się zaś tamże wrócę; Pan dał, Pan też wziął, niech będzie imię Pańskie błogosławione.
22 W tem wszystkiem nie zgrzeszył Ijob, a nie przypisał Bogu nic nieprzystojnego.

Hioba 2

opublikowane: 12 cze 2010, 08:17 przez Biblia Święta

1 I stało się niektórego dnia, gdy przyszli synowie Boży, aby stanęli przed Panem, przyszedł też szatan między nich, aby stanął przed Panem.
2 Tedy rzekł Pan do szatana: Gdzieś był, skąd idziesz? I odpowiedział szatan Panu, a rzekł: Okrążałem ziemię, i przechodziłem się po niej.
3 Zatem rzekł Pan do szatana: Przypatrzyłżeś się słudze memu Ijobowi, że mu nie masz równego na ziemi? Mąż to doskonały i szczery, bojący się Boga, a odstępujący od złego, i który jeszcze trwa w uprzejmości swojej; a tyś mię pobudził przeciw niemu, abym go niszczył bez przyczyny.
4 I odpowiedział szatan Panu, i rzekł: Skórę za skórę, i wszystko, co ma człowiek, da za duszę swoję;
5 Ale ściągnij tylko rękę twoję, a dotknij kości jego, i ciała jego, ujrzysz, jeźliżeć w oczy złorzeczyć nie będzie.
6 Tedy rzekł Pan do szatana: Oto w ręce twojej jest; wszakże żywot jego zachowaj.
7 Wszedłszy tedy szatan od oblicza Pańskiego, zaraził Ijoba wrzodem złym od stopy nogi jego aż do wierzchu głowy jego;
8 Tak, że wziął skorupę, aby się nią skrobał; i siedział w popiele.
9 I rzekła mu żona jego: A jeszczeż trwasz w uprzejmosci twojej? Złorzecz Bogu, a umrzyj.
10 I rzekł do niej: Tak właśnie mówisz, jako szalone niewiasty mawiają. Izali tylko dobre przyjmować będziemy od Boga, a złego przyjmować nie będziemy? W tem wszystkiem nie zgrzeszył Ijob usty swemi.
11 A gdy usłyszeli trzej przyjaciele Ijobowi to wszystko utrapienie, które nań przypadło, przyszli każdy z miejsca swego: Elifas Temańczyk, i Bildad Suhytczyk, i Sofar Naamatczyk; bo się byli namówili pospołu, aby przyszedłszy pożałowali go, i cieszyli go.
12 A podniósłszy oczy swoje z daleka, nie poznali go, i wyniósłszy głos swój płakali, a rozdarłszy każdy płaszcz swój miotali proch nad głowy swe ku niebu;
13 I siedzieli z nim na ziemi siedm dni i siedm nocy, a żaden do niego słowa nie przemówił; bo widzieli, że się gwałtownie wzmagała boleść jego.

Hioba 3

opublikowane: 12 cze 2010, 08:16 przez Biblia Święta

1 Potem otworzył Ijob usta swoje, i złorzeczył dniowi swemu.
2 I zawołał Ijob, mówiąc:
3 Bodaj był zginął dzień, któregom się urodził! i noc,w którą rzeczono: Począł się mężczyzna!
4 Bodaj się był on dzień obrócił w ciemność! By się był o nim nie pytał Bóg z wysokości, i nie był oświecony światłością!
5 Bodaj go była zaćmiła ciemność i cień śmierci! by go był ogarnął obłok, i ustraszyła go gorącość dzienna!
6 Bodaj była noc onę osiadła ciemność, aby nie szła w liczbę dni rocznych, i w liczbę miesięcy nie przyszła!
7 Bodaj noc ona była samotna, a śpiewania aby nie było w niej!
8 Bodaj ją byli przeklęli, którzy przeklinają dzień, którzy są gotowi, wzruszać płacz swój!
9 Bodaj się były zaćmiły gwiazdy przy zmierzkaniu jej! a czekając światła, aby się go była nie doczekała, ani nie oglądała zorzy porannej!
10 Iż nie zawarła drzwi żywota mego, a nie skryła boleści od oczu moich.
11 Przeczżem w żywocie nie umarł, albo, gdym z żywota wyszedł, czemum nie zginął?
12 Przeczże mię piastowano na kolanach? a przeczżem ssał piersi?
13 Albowiembym teraz leżał i odpoczywał; spałbym i miałbym pokój,
14 Z królmi i z radcami ziemi, którzy sobie budowali na miejscach pustych;
15 Albo z książętami, którzy mieli złoto, a napełniali domy swe srebrem,
16 Albo czemum się nie stał jako martwy płód skryty? albo jako niemowlątka, które nie oglądały światłości?
17 Tam niepobożni przestawają straszyć, i tam odpoczywają zwątleni w siłę.
18 Tamże więźniowie sobie wydychają, a nie słyszą głosu trapiącego ich,
19 Mały i wielki tam sobie są równi a niewolnik wolny od pana swego.
20 Przecz nędznemu dana jest światłość, a żywot tym, którzy są utrapionego ducha?
21 Którzy czekają śmierci, a nie przychodzi, choć jej pilniej szukają niż skarbów skrytych;
22 Którzyby się z radością weselili, pląsając, gdyby znaleźli grób.
23 Przecz dana jest światłość mężowi, którego droga skryta jest, a którego Bóg ciężkościami ogarnął?
24 Albowiem kiedy mam jeść, wzdychanie moje przychodzi, a rozchodzi się jako woda ryczenie moje;
25 Bo strach, któregom się lękał, przyszedł na mię, a czegom się obawiał, przydało mi się.
26 Nie byłem bezpieczny, anim się uspokoił, anim odpoczywał, a przecież na mię przyszła trwoga.

Hioba 4

opublikowane: 12 cze 2010, 08:16 przez Biblia Święta

1 Tedy odpowiedział Elifas Temańczyk, i rzekł:
2 Jeźli będziemy mówili z tobą, nie będzie ci to przykro? Ale któż się może od mówienia zatrzymać?
3 Otoś ich wiele uczył, i ręceś mdłe potwierdzał.
4 Upadającego wspierały mowy twoje, a kolana zemdlone posilałeś.
5 A teraz, gdy to na cię przyszło, niecierpliwie znosisz, a iż cię dotknęło, trwożysz sobą.
6 Azaż pobożność twoja nie była ufnością twoją, a uprzejmość spraw twoich oczekiwaniem twojem?
7 Wspomnij proszę, kto kiedy niewinny zginął? albo gdzieby ludzie szczerzy zniszczeli?
8 Jakom widał, że ci, którzy orali złość, i rozsiewali przewrotność, toż też zasię żęli.
9 Bo tchnieniem Bożem giną, a od ducha gniewu jego niszczeją.
10 Ryk lwi, i głos lwicy, i zęby lwiąt wytrącają.
11 Lew ginie, iż nie ma łupu, i szczenięta lwie rozproszone bywają.
12 Nadto doszło mię słowo potajemnie, i pojęło ucho moje cokolwiek z niego.
13 W rozmyślaniu widzenia nocnego, gdy przypada twardy sen na ludzi,
14 Zdjął mię strach i lękanie, które wszystkie kości moje przestraszyło.
15 A duch szedł przed twarzą moją, tak, iż włosy wstały na ciele mojem.
16 Stanął, a nie znałem twarzy jego, kształt tylko jakiś był przed oczyma memi; uciszyłem się, i słyszałem głos mówiący:
17 Izali człowiek może być sprawiedliwszy niżeli Bóg; albo mąż czystszy niż Stworzyciel jego?
18 Oto w sługach jego niemasz doskonałości, a w Aniołach swoich znalazł niedostatek;
19 Daleko więcej w tych, co mieszkają w domach glinianych, których grunt jest na prochu, i starci bywają snadniej niżeli mól.
20 Od poranku aż do wieczora bywają starci; a iż tego nie uważają, na wieki zginą.
21 Azaż zacność ich nie pomija z nimi? umierają, ale nie w mądrości.

Hioba 5

opublikowane: 12 cze 2010, 08:15 przez Biblia Święta

1 Zawołajże tedy, jeźli kto jest, coćby odpowiedział? a do któregoż się z świętych obrócisz?
2 Zaiste głupiego zabija gniew, a prostaka umarza zawiść.
3 Jam widział głupiego, iż się rozkorzenił; alem wnet źle tuszył mieszkaniu jego.
4 Oddaleni będą synowie jego od zbawienia, i starci będą w bramie, a nie będzie, ktoby ich wyrwał.
5 Żniwo jego głodny pożre, i z samego ciernia wybierze je; a połknie chciwy bogactwa takowych.
6 Albowiem nie z prochu wychodzi utrapienie, ani z ziemi wyrasta kłopot.
7 Ale człowiek na kłopot się rodzi jako iskry z węgla latają w górę.
8 Zaiste jabym szukał Boga, Bogubym przełożył sprawę swoję;
9 Który czyni rzeczy wielkie i niewybadane, dziwne, którym liczby niemasz;
10 Który daje deszcz na ziemię, i spuszcza wody na pola;
11 Który sadza pokornych wysoko, a smutnych wywyższa ku zbawieniu;
12 Który w niwecz obraca myśli chytrych, tak, iż ręce ich nie sprawią nic skutecznego;
13 Który chwyta mądrych w chytrości ich, a radę przewrotnych prędko niszczy.
14 We dnie taczają się jako w ciemnościach, a jako w nocy macają w południe.
15 Który zachowuje ubogiego od miecza, od ust ich, i od ręki gwałtownika.
16 Mać uciśniony nadzieje; ale nieprawość stuli usta swe.
17 Oto błogosławiony człowiek, którego Bóg karze; przetoż karaniem Wszechmocnego nie pogardzaj,
18 Bo on zrania i zawiązuje; uderza, a ręce jego uzdrawiają.
19 Z sześciu ucisków wyrwie cię, a w siódmym nie tknie się ciebie złe.
20 W głodzie wybawi cię od śmierci, a na wojnie z rąk miecza.
21 Przed biczem języka ukryty będziesz, a nie ulękniesz się w spustoszeniu, gdy przyjdzie.
22 W spustoszeniu i w głodzie śmiać się będziesz, a zwierząt ziemskich bać się nie będziesz.
23 Bo z kamieniem polnym będzie przymierze twoje, a okrutny zwierz polny spokojnym ci się stawi.
24 I poznasz, że jest spokojny przybytek twój, i nawiedzisz mieszkanie twoje, a nie zgrzeszysz.
25 Doznasz też, iż rozmnożone będzie nasienie twoje, a potomstwo twoje będzie jako ziele ziemi.
26 Wnijdziesz w sędziwości do grobu, jako znoszone bywa zboże w stóg czasu swego.
27 Otośmy tego doszli, że tak jest: słuchajże tego, a uważaj to sam u siebie.

Hioba 6

opublikowane: 12 cze 2010, 08:14 przez Biblia Święta

1 I odpowiedział Ijob, a rzekł:
2 O gdyby pilnie zważono narzekanie moje, a biedę moję pospołu na wagę włożono,
3 Tedyby była cięższą nad piasek morski; przetoż mi słów niestaje.
4 Albowiem strzały Wszechmocnego tkwią we mnie, których jad wysuszył ducha mego, a strachy Boże walczą przeciwko mnie.
5 Izali osieł dziki ryczy nad trawą? albo wół izali ryczy nad paszą swoją?
6 Izali może być jedzona rzecz niesmaczna bez soli? albo jestli jaki smak w białku jajowym?
7 Czego się przedtem nie chciała dotknąć dusza moja, to teraz jest boleścią ciała mego.
8 Bodajże się spełniła prośba moja! Niechże mi Bóg da, czego oczekuję!
9 Oby się Bogu podobało, żeby mię zniszczył, a żeby mię wyciął, rozpuściwszy rękę swoję!
10 Bo mam jeszcze pociechę swoję, (chociaż pałam w boleści, a Bóg mi nie folguje) żem nie taił słów Świętego.
11 Cóż jest za moc moja, abym potrwał? albo co za koniec mój, abym przedłużył żywota mego?
12 Izali moc kamienna moc moja? albo ciało moje miedziane?
13 Azaż obrony mojej niemasz przy mnie? azaż rozsądek oddalony odemnie?
14 Przeciwko temu, którego litość słabieje ku bliźniemu swemu, i który bojaźń Wszechmogącego opuścił?
15 Bracia moi omylili mię jako potok; pominęli jako gwałtowne potoki,
16 Które bywają mętne od lodu, w których się śnieg ukrywa;
17 Czasu którego topnieją, zaginą; a czasu gorącości niszczeją z miejsca swego.
18 Udawają się tam i sam z dróg swoich; rozciekają się po miejscach bezwodnych, i giną.
19 Podróżni ludzie z krainy Teman obaczyli je; a którzy szli do Seba, mieli w nich nadzieję.
20 Ale się zawstydzili, iż w nich ufali; a gdy tam przyszli, oszukali się.
21 Tak zaiste i wy, bywszy nie jesteście; widząc utrapienie moje, lękacie się.
22 Izalim mówił: Przynieście mi co, a z majętności waszej dajcie mi dary?
23 I wybawcie mię z rąk nieprzyjaciela, a z rąk okrutników odkupcie mię?
24 Nauczcież mię , a ja umilknę; a w czemem zbłądził pokażcie mi.
25 O jakoż są mocne słowa prawdziwe! Ale cóż sprawi obwinienie wasze?
26 Izali słowa moje obwinić myślicie, a przewiewać mowy utrapionego?
27 I na sierotę targacie się, i kopiecie doły pod przyjacielem swoim.
28 Przetoż przypatrzcie mi się teraz, a obaczycie, jeźli kłamię przed obliczem waszem.
29 Obaczcie się, proszę, a niech nie będzie w was nieprawość; obaczcie się, a poznacie, że jest sprawiedliwość moja przy mnie.
30 A iż nie masz w języku mym nieprawości: i nie mamże znać utrapienia mego?

Hioba 7

opublikowane: 12 cze 2010, 08:14 przez Biblia Święta

1 Izali czas nie jest zamierzony człowiekowi na ziemi? a jako dni najemnicze nie są dni jego?
2 Jako sługa pragnie cienia, a jako najemnik czeka końca pracy swojej:
3 Takiem ja prawem dziedzicznem wziął miesiące próżne, a nocy boleśne są mi naznaczone.
4 Układęli się, tedy mówię: Kiedyż wstanę? a rychło pominie noc? i pełen bywam myślenia aż do świtania.
5 Obleczone jest ciało moje w robaki i w plugastwo z prochu; skóra moja popadała się, i rozsiadła się.
6 Dni moje prędsze są, niż czółnek tkacki, i strawione są bez nadziei.
7 Wspomnij, o Panie! iż wiatrem jest żywot mój, nie wróci się oko moje, aby widziało dobre rzeczy.
8 Ani mię ogląda oko, które mię widywało; oczy twoje obrócone będą na mię, a mnie nie będzie.
9 Jako niszczeje obłok i przemija, tak zstępujący do grobu nie wynijdzie;
10 Nie wróci się więcej do domu swego, ani go więcej pozna miejsce jego.
11 Przetoż ja nie mogę zawściągnąć ust moich; mówić będę w utrapieniu ducha mego, będę rozmawiał w gorzkości duszy mojej.
12 Izażem ja jest morze, albo wieloryb, zasię mię osadził strażą?
13 Gdym rzekł: Pocieszy mię łoże moje, i ulży mi narzekania mego pościel moja:
14 Tedy mię straszysz przez sny, i przez widzenia trwożysz mną.
15 A przetoż obrała sobie powieszenie dusz moja, a śmierć raczej, niż zostać w kościach.
16 Sprzykrzyłem sobie żywot, nie wiecznie będę żyw. Zaniechajże mię, bo marnością są dni moje.
17 Cóż jest człowiek, że go tak wielce ważysz? a że przykładasz ku niemu serce twoje?
18 A że go nawiedzasz na każdy zaranek? i na każdą chwilę doświadczasz go?
19 Pokądże się nie odwrócisz odemnie? a nie zaniechasz mię, ażbym przełknął ślinę moję?
20 Zgrzeszyłem, cóż mam czynić? o stróżu ludzki! czemuś mię sobie za cel położył, abym był sam sobie ciężarem?
21 Przecz nie odejmiesz przestępstwa mego, i nie przepuścisz nieprawości mojej? Bo się teraz w prochu położę, a choćbyś mię szukał rano, nie będzie mię.

Hioba 8

opublikowane: 12 cze 2010, 08:13 przez Biblia Święta

1 I odpowiedział Bildad Suhytczyk, a rzekł:
2 Pokądże rzeczy takowe mówić będziesz? a pokąd będą słowa ust twoich jako wiatr gwałtowny?
3 Izażby miał Bóg sąd podwrócić? a Wszechmocny miałby sprawiedliwość wynicować?
4 Że synowie twoi zgrzeszyli przeciw niemu, przetoż ich puścił w rękę nieprawości ich.
5 Jeźli się ty wczas nawrócisz do Boga, a będziesz się modlił Wszechmocnemu;
6 Jeźli będziesz czystym i szczerym; tedyć pewnie ocuci dla ciebie, i spokojne uczyni mieszkanie sprawiedliwości twojej.
7 A choć początek twój mały będzie, jednak ostatek twój bardzo się rozmnoży.
8 Bo spytaj się proszę wieku starego, a nagotuj się ku wyszpiegowaniu ojców ich.
9 (Gdyż wczorajszymi jesteśmy, a nic nie wiemy, ponieważ jako cień są dni nasze na ziemi.)
10 Oni cię nauczą i powiedząć, i z serca swego wypuszczą słowa.
11 Azaż urośnie sitowie bez wilgotności? Izali urośnie rogoża bez wody?
12 Owszem jeszcze w zieloności swojej, niż bywa podcięta, prędzej niż inna trawa usycha.
13 Takieć są drogi wszystkich, którzy zapominają Boga; i tak nadzieja obłudnika zginie.
14 Podcięta bywa nadzieja jego, a jako dom pająka ufanie jego.
15 Spolężeli na domu swoim, nie ostoi się; wesprzeli się na nim, nie zadzierzy się.
16 Zieleni się na słońcu, i w ogrodzie jego świeża latorośl jego wyrasta.
17 Nad ródłem splątają się korzenie jego, i na miejscu kamienistem rozkłada się.
18 Ale gdy go wytną z miejsca jego, tedy się go miejsce zaprze, mówiąc: Niewidziałem cię.
19 Toć to jest wesele drogi jego, a inny z ziemi wyrośnie.
20 Oto Bóg nie odrzuci człowieka szczerego, ale złośnikom nie poda ręki.
21 Aż się napełnią śmiechem usta twe, a wargi twoje wykrzykaniem.
22 Gdyż, którzy cię mają w nienawiści, obleczeni będą wstydem, a przybytku niepobożnych nie będzie.

Hioba 9

opublikowane: 12 cze 2010, 08:13 przez Biblia Święta

1 I odpowiedział Ijob, a rzekł:
2 Prawdziwieć wiem, że tak jest; bo jakożby miał być usprawiedliwiony człowiek przed Bogiem?
3 Jeźliby się z nim chciał spierać, nie odpowie mu z tysiąca na jednę rzecz.
4 Mądry jest sercem, i mocny siłą; któż użył pokoju, stawiwszy się mu upornie?
5 On przenosi góry, a nie wiedzą ludzie, kto je podwraca w gniewie swym.
6 On wzrusza ziemię z miejsca swego, a słupy jej trzęsą się.
7 Gdy on zakaże słońcu, nie wschodzi; i gwiazdy pieczętuje.
8 On sam rozpościera niebiosa, i depcze po wałach morskich.
9 On sprawił wóz niebieski z gwiazd, Oryjona i Hyjady, i inne gwiazdy skryte na południe.
10 On czyni rzeczy wielkie, a niewybadane i dziwne, którym niemasz liczby.
11 Oto, idzieli mimo mię, nie widzę go; a przychodzili, nie baczę go.
12 Oto gdy co porwie, któż go przymusi, aby przywrócił? Albo któż mu rzecze: Cóż czynisz?
13 Gdyby Bóg nie odwrócił gniewu swego, upadliby przed nim pomocnicy hardzi.
14 Jakoż mu ja tedy odpowiem? Jakie słowa obiorę przeciwko niemu?
15 Któremu, chociażbym był sprawiedliwym, nie odpowiem; owszem się sędziemu memu upokorzę.
16 Choćbym go wzywał, a onby mi się ozwał, przecię nie wierzę, aby przypuścił do uszów głos mój:
17 Bo mię starł w wichrze, i rozmnożył rany moje bez przyczyny;
18 Nie dopuszcza mi odetchnąć, owszem mię nasyca gorzkościami.
19 Jeźli się udam do mocy, oto on najmocniejszy; a jeźli do sądu, któż mię z nim sprowadzi?
20 Jeźlibym się usprawiedliwiał, usta moje potępią mię; jeźlibym się doskonałym czynił, tedy mię przewrotnym być pokaże.
21 Chociażbym był doskonały, przecież ja tego do siebie znać nie będę; ale dam naganę żywotowi memu.
22 Jedno jest, dla czegom to mówił: że tak doskonałego, jako i niezbożnego on niszczy;
23 Jeźli biczem nagle zabija, z pokuszenia niewinnych naśmiewa się;
24 Ziemia podana bywa w ręce niezbożnika, oblicze sędziów jej zakrywa. A jeźliż nie on, któż tedy inny jest, co to czyni?
25 Ale dni moje prędsze były niż poseł; uciekły, a nie widziały nic dobrego.
26 Przeminęły jako prędkie łodzie, jako orzeł lecący do żeru.
27 Jeźli rzekę: Zapomnę narzekania mego, zaniecham gniewu swego, a posilę się:
28 Tedy się lękam wszystkich boleści moich, widząc, że mię z nich nie wypuścisz.
29 Jeźlim ja niezbożny, przeczże próżno pracuję?
30 A choćbym się umywał wodami śnieżnemi, i oczyściłbym mydłem ręce moje:
31 Wszakże w dole zanurzysz mię, i brzydzić się mną będą szaty moje.
32 Albowiem on nie jest człowiekiem jako ja, abym mu śmiał odpowiedzieć, albo żebym z nim miał iść w prawo.
33 Bo nie masz między nami rozjemcy, któryby mógł rozwieść sprawę naszę.
34 Niech tylko zdejmie zemnie rózgę swoję, a strach jego niech mię nie straszy;
35 Tedy będę mówił, a nie będę się go bał; bom ja nie jest taki sam u siebie.

Hioba 10

opublikowane: 12 cze 2010, 08:12 przez Biblia Święta

1 Tęskni sobie dusza moja w żywocie moim; rozpuszczę przeciw sobie narzekanie moje, a będę mówił w gorzkości duszy mojej.
2 Rzekę Bogu: Nie potępiajże mię; raczej mi oznajmij, czemu spór ze mną wiedziesz?
3 Cóż masz za pożytek, że mię uciskasz? a iż odrzucasz sprawę rąk twoich? a radę niepobożnych oświecasz?
4 Azaż ty masz oczy cielesne? Albo jako człowiek widzi, ty widzisz?
5 Dni twoje, zaż są jako dni człowiecze? a lata twoje jako lata ludzkie?
6 Iż się wywiadujesz nieprawości mojej, a o grzechu moim badasz się?
7 Ty wiesz, żem niepobożnie nie poczynał; wszakże nie jest, ktoby mię miał wyrwać z rąk twoich.
8 Ręce twoje wykształtowały mię, i uczyniły mię; a przecię mię zewsząd gubisz.
9 Pomnij proszę, żeś mię jako glinę ulepił, a w proch mię zaś obrócisz.
10 Izali jako mleko nie zlałeś mię, a jako ser nie utworzyłeś mię?
11 Skórą i ciałem przyoblokłeś mię, a kościami i żyłami pospinałeś mię.
12 Żywotem i miłosierdziem darowałeś mię, a opatrzność twoja strzegła ducha mego.
13 A chociażeś to skrył w sercu twojem, wiem jednak, że to jest z woli twojej.
14 Jeźli zgrzeszę, wnet tego postrzeżesz, a dla nieprawości mojej nie przepuścisz mi.
15 Jeźlim bezbożny, biada mi! a choćbym też był sprawiedliwym, nie podniosę głowy mojej, będąc nasycony pohańbieniem,i widząc utrapienie moje,
16 Którego przybywa; bo jako lew srogi gonisz mię, a coraz dziwniej się przeciwko mnie stawiasz.
17 Odnawiasz świadków twoich przeciwko mnie, a rozmnażasz rozgniewanie twoje na mię; wojska jedne po drugich są przeciwko mnie.
18 Przeczżeś mię z żywota wywiódł? Ach, bym był umarł, żeby mię było oko nie widziało!
19 Obym był, jakoby mię nie było! oby mię było zaraz z żywota do grobu zaniesiono!
20 Izaż nie trocha dni moich? Przetoż przestań, a zaniechaj mię, abym się troszeczkę posilił,
21 Pierwej niż odejdę tam, skąd się nie wrócę, do ziemi ciemności, i do cienia śmierci;
22 Do ziemi ciemnej, jako chmura, i do cienia śmierci, gdzie niemasz przemiany, jedno sama gęsta ciemność.

1-10 of 42